25 gru 2014

Moja historia czyli jak znalazłam się w miejscu, w którym aktualnie jestem.


Zacznijmy od samego początku. Nie powiedziałabym, że takie coś działa, ale jednak tej Pani się udało.. W gimnazjum pojawiła się w mojej klasie p. psycholog, która powiedziała, że mamy narysować siebie w wymarzonym zawodzie. „Hmm, co ja bym właściwie chciała robić w życiu? Nie mam pojęcia, z resztą jak większość ludzi, którzy znajdują się w tym momencie.”. Zaczęłam się zastanawiać co jak tak właściwie lubię.. „W sumie, to lubię robić zdjęcia! W końcu mam tyle fotografii kwiatków, nieba, znajomych w telefonie i zawsze mają one w sobie jakiś artystyczny element. Może to jest moja droga? Skoro nie potrafię śpiewać, tańczyć, grać na instrumentach, pisać, czy trenować rozmaite sporty.. ;)”.

W mig minęło kilka miesięcy i stanęliśmy przed trudnym wyborem, a mianowicie do jakiej szkoły średniej się wybierzemy. Ja miałam szczęście, którego nie da się opisać – dobre technikum fotograficzne do którego przy dobrych wiatrach byłam w stanie dotrzeć z domu w 20min. Nie to co niektórzy, których droga w jedną stronę trwała półtorej godziny.. A i tak pojawiali się częściej ode mnie w szkole ;). Tylko jak się dostać na tak modny i oblegany kierunek? Przecież moje oceny były mocno przeciętne.. Zawsze uważałam, że nie ma sensu marnować zbyt wiele czasu na naukę i dalej się tego trzymam. Egzaminy gimnazjalne wypadły wręcz wyśmienicie, więc udało się! Od tego momentu jestem uczniem fototechnika
J. Szkoła poszerzyła moje horyzonty na różne rodzaje fotografii – Praca w ciemni, reportaże, zdjęcia studyjne, lecz na ten temat rozpiszę się kiedy indziej, jeśli pisanie notek na moim blogu zda egzamin  J.

Szkoła szkołą, lecz to nie ona pokazała mi co powinnam robić. To odkryłam sama, a więc jak zaczęłam robić zdjęcia ludziom? Pierw oczywiście koleżanki, dziękuje Wam moje króliczki eksperymentalne! Następnie dziewczyny, które kojarzyłam z widzenia i mi się podobały – żaden problem z kontaktem w aktualnych czasach, w końcu to era facebooków, instagramów itp, po tym etapie przyszedł czas na maxmodels – pamiętam moją pierwszą ‘sesję’ – pozowały 3 dziewczyny, które tak jak ja nie miały o tym zielonego pojęcia. Okropna pogoda, zdjęcia technicznie jak i estetyczne tragiczne, pracowałam na sprzęcie Nikon d70 + 18-55 J. Przed sesją oczywiście STRES, jak ja sobie poradzę na sesji z nieznajomymi? Nie było się czego bać.. Nowe doświadczenie, bardzo przydatne, po pierwszym razie już tylko łatwiej.
 

Pewnie kojarzycie modelki z którymi stale współpracuję, m.in. Kasia Danioł, Kasia Kmiotek – te dziewczyny, mimo młodszego wieku znalazły się w tym świecie wcześniej ode mnie. I wiecie co? Współpraca z nimi była kiedyś moim marzeniem. A dziś mam je na wyciągnięcie ręki (oczywiście z wzajemnością J). Moje stare marzenia są teraźniejszością, spełniły się! Więc, skoro to mi się udało.. To czemu moje aktualnie cele mają się nie spełnić? Kochani, jeśli chcecie dojść daleko najważniejszy jest rozwój, ROZWÓJ, ROZWÓÓÓJ!! Postawianie sobie małych kroków, które jesteście w stanie wykonać. Musicie walczyć o to, by Wasza przyszłość była szczęśliwa jednocześnie pokonując drogę, która również daje Wam mnóstwo szczęścia.



Teraz skupmy się w 100% na fotografii w której ja się specjalizuję.

Co ja właściwie robię?
Zdjęcia doświadczonym modelkom, jak i dziewczynom, które nigdy nie miały styczności z aparatem.
 
Pozwolę sobie to uogólnić - robię zdjęcia kobietom, które:
a) dobrze wiedzą jak się ustawić i co zrobić, by wyglądać najlepiej jak są w stanie. 
b) nie wiedzą jak się ustawić i co zrobić, by wyglądać najlepiej jak są w stanie, ALE ja to wiem, więc po problemie J. Tyle lat ustawiam kobiety do zdjęć, że nie mam z tym najmniejszego problemu.



Jedyne co chciałabym dodać: Jeśli między modelką a fotografem jest coś więcej, niż tylko wspólne zainteresowania - fotografie mogą wyjść magicznie. Mówię o tym, gdy widać dobrą interakcję między twórcami. Uwielbiam ten moment, gdy piękna kobieta pokazuje mi swoje wnętrze pozując przed moim obiektywem. Opowiada mi spojrzeniem o swojej wrażliwości, kobiecości, wyraża emocje. 



Czy jestem szczęśliwa? Tak, chyba jestem szczęśliwa.

Jestem szaloną artystką ,która z pewnością trafiła na swoją drogę w życiu i będzie się jej twardo trzymać. 



Jeśli wahacie się, czy Wasza pasja jest dla Was odpowiednim kierunkiem (Niech zgadnę dlaczego się zastanawiasz, pewnie problemem wydają się.. PIENIĄDZE?!) ten filmik jest odpowiedzą: KLIK



Jeśli tym wpisem zmieniłam podejście chociaż jednej osóbki, pomogłam komuś podjąć decyzję – to będę pisać dalej! J


11 komentarzy:

  1. Wybrałam zupełnie inną drogę, mimo to zagląfam na Twoje zdjęcia i zachwycają mnie one za każdym razem. Widać na nich pasję, radość, widać chęć do robienia tego, co robisz. Pozostań w tym! Życzę Ci rozwoju. I nigdy, przenigdy nie zwątp w to, co robisz, bo robisz to naprawdę doskonale :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Nie zwątpię nigdy!

      Pozdrawiam i również życzę rozwoju :)

      Usuń
  2. Tak super historia nastawiła mnie na pozytywy, też kocham fotografie a dopiero od wakacji zaczęłam coś działać, bo jak wiadomo trzeba było zarobić na aparat:) Mój sprzęt to Canon i jestem z niego zadowolona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że pozytywnie nastawiłam!
      Powodzenia :)

      Usuń
  3. Uwielbiam fotografię. Jest ona ze mną w tych dobrych, jak i (nawet częściej) złych chwilach. Pomaga mi się odstresować i jest to mój "sposób" na uśmiech. Mam lustrzankę od maja, ale w tym czasie większą część była ona zepsuta. Kiedy już jestem umówiona na jakieś zdjęcia, to w tym samym dniu mi się psuje. Oczywiście mogę robić jeszcze zdjęcia moim starym kompaktem, ale widzę już taką różnicę, że nie umiem już na nim tak dobrze pracować. Wszystkie materialne rzeczy są przeciw mnie. Nie mam już do tego siły i zastanawiam się czy nie skończyć z fotografowaniem. Wszystkie "znaki" kierują mnie ku temu.
    Cieszę się jednak, że Ty się nie poddałaś i udało Ci się osiągnąć swój cel :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, bardzo współczuję :(
      Co się dzieje z Twoją lustrzanką?
      Nie kończ z tym!!
      Nawet jeśli teraz nie masz takich możliwości, to wierzę, że wkrótce los się do Ciebie uśmiechnie i będziesz miała warunki by robić to, co daje Ci szczęście :)
      Trzymam kciuki!

      Usuń
  4. Też planuję uderzyć w kierunku fotografii na przyszłość. Wiele osób z rodziny mi mówi, żebym wybrała sobie inny kierunek studiów, gdyż w ogóle nie wierzą, że z fotografii można żyć. A ja uważam że można! I nie chcę przede wszystkim iść na coś tylko ze względu na nich, ja chcę robić to co lubię, co kocham. Jeśli ktoś jest dobry w tym co robi, to odniesie sukces. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak!
      Da się z tego żyć i to na bardzo fajnym poziomie :)
      Tylko pierw czeka Cię kilka lat ciężkiej nauki (chyba, że będziesz od razu wybitnie dobra :D) i ważne, by robić to z pasji, a nie dla pieniędzy :)

      Usuń
  5. Ten post czyta się naprawdę dobrze, masz do tego bardzo dobre podejście :)
    A zdjęcia, które do niego dołączyłaś - yaaaay, kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Zazdroszczę Ci początków fotografii; gratuluję, że szkoła nie zniszczyła, a tylko udoskonaliła. Osobiście troszeczkę za późno się obudziłem, ale to nie znaczy, że nie można. Można, a nawet trzeba, aby nie zgłupieć. Zazdroszczę K8, dla mnie to zawsze będzie tylko marzenie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Będzie marzeniem - zastanówmy się dlaczego? Może z powodu podejścia?
      Dla mnie też kiedyś była marzeniem, dobrze to pamiętam!
      Tylko ja wiedziałam, że w końcu będę robić wystarczająco dobre zdjęcia, by miała ochotę mi zapozować..
      Swoje to trwało, ale się udało :)
      A na dodatek zyskałam przyjaciółkę!

      Wierz w siebie i dąż do celu, skoro innym się to udało, to Tobie również może ;)

      Powodzenia i pozdrawiam!

      Usuń